Nie dzieje się nic. Nuda, codziennie to samo, egzaminy próbne, które poszły mi beznadziejnie. Czytam trzy książki na raz. “Cierpienia młodego Smętka w pigułce”. Ale najgorsze jest to, że pomimo tej nudy cholernej, nie mam na nic czasu. NA NIC!
Suszę włosy, ręcznik mam na łbie. Co z tego, że długo schną? Nie obetnę się, żeby wyglądać jak Każdy. Każdy to zwierzę! (Tu porównanie ludzi do świni, oburzajcie się, jak Każdy. A przecież wielu ludzi to niezłe świnie.)
Ludzie nie myślą o tym w co wierzą. Ktoś mnie ochrzanił, że wywalam rozciapciane ciasto do kosza, bo (uwaga!) to mógł być chleb. Zapytałem, czy Ktoś wyrzuca ryż, ziemniaki, itp. Oczywiście odrzekł, że to co innego. To chleb to jakiś fetysz jest, czy co? Może ktoś to wyjaśni.
Widzicie już, że nic się nie dzieje i nie mam poważniejszych problemów. Więcej pisać mi się nie chce.
skem powiedział/a
o chlebie to najwięcej od Norwida mozna się nauczyć, choć to nie o chlebie a o tradycji… w której głód niejednokrotnie odgrywał ogromną, histriotwórczą rolę…
Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba
Podnoszą z ziemi przez uszanowanie
Dla darów Nieba….
Tęskno mi, Panie…
biszkopt powiedział/a
Używaj suszarki.
exulita powiedział/a
no cóż. Po co suszyć wlosy?
nigdy nawet ręcznikiem nie osuszam mojich i żyje xD
a od suszarki się włosy niszczą
biszkopt powiedział/a
To chyba dobrze że się niszcza? KAŻDY ma niezniszczone włosy.
chors powiedział/a
Pieprzysz, KAŻDY nie ma włosów, względnie prawie nie ma włosów.
Odnośnie chleba: wniosek z tego jest taki, że nie chodzi o to, żeby czcić chleb, tylko nie marnować jedzenia. Jezus by powiedział to samo.