Dziś miała miejsce próba der Zinamonnindża w ciut rozszerzonym składzie (tu specjalne pozdrowienia dla Oli). Ogólnie rzecz biorąc to było jak zwykle, tylko bardziej. Podstawowym zakupem powinien stać się metronom. Fakt, nie zgrywaliśmy się, ale jak na pierwszą próbę było nieźle. Potrzeba nam jeszcze tylko perkusji, basu i garażu.
Graliśmy – uwaga, uwaga – “Pójdźmy wszyscy do stajenki”. Tak, der Zinamonnindża zamierza wystąpić na konkursie kolęd, hurra! Oczywiście, zamierzamy wygrać, a jak jury się nie będzie znało na muzyce, to i tak będziemy ubóstwiani przez naszych fanów. Właśnie tak. I wcale nie gramy pod publiczkę.
Wcześniej byłem u ortodonty. Istnieje spora szansa, że będę miał aparat. Nie to, żebym jakoś bardzo nie chciał, ale mimo to wolę nie mieć obcych ciał w ustach. Jutro trochę wolności.
Nowak powiedział/a
a perkusista (o maksymalnie malym doswiadczeniu – znaczy sie nie umiejący grać) szuka zespolu
;p
exulita powiedział/a
No cóż. Oczywiście kibicuje i wspieram duchowo der Zinamonnindża xD powodzenia na konkursie
biszkopt powiedział/a
Sama perkusja wystarczy, grać się wszyscy nauczymy później. I miło jakby znajdowała się ona w garażu, opcjonalnie w piwnicy.
kaffusia powiedział/a
Mirochu. Fragment o aparacie na zęby sprawił, że uśmiechnęłam się do siebie mimo sprzątania przedświątecznego. Dzięki =D
njubasistka powiedział/a
nie. kolejna biedna osoba zadrutowana naustnie. straszne! Pokój!