Archiwum dla styczeń, 2008

Brązowa koszula

Tak się stało, że zachorowałem właśnie w sezonie wyprzedaży. Ten wprawdzie minął, ale ja również choruję sobie od pewnego czasu. I niestety – zaopatruję się w ciuchy w normalnych sklepach, bo te andergrandowe są za drogie (dla kogo w ogóle one są przeznaczone?). Pech chciał, że z okazji postanowiła skorzystać moja droga mama. Kupiła mi… brązową koszulę. A mówiłem, żeby nie kupowano mi ubrań bez konsultacji ze mną.

Odcień prawdzie politycznie neutralny jak na brąz, ale czuje się nieswojo wśród mojej kolekcji czerwonych koszul. O nieszczęsny brunatny, bardziej pechowy niż czarny – wprawdzie wybrany przez faszystów, ale później (?) zredefiniowany przez anarchistów (a dla szerokich mas zapewne w głównonurtowym ataku punk rocka). Nieszczęsnemu brązowemu jednak wciąż zdarza się budzić skojarzenia z nazistami, na pohybel im.

Ogólnie: nie wszystko idzie tak jak powinno. Poza tym 39,6 wczoraj, dziś trochę lepiej. Na uczelniach ekonomicznych kształcą tylko liberałów – skandal. Bądź przeklęty na wieki. Piekło (A.Crowley).

Komentarze (4)

Zjem mózg Dave’a Mustaine

Dziś był konkurs kolęd. Gitary były ustawione trochę za cicho, wokal zorganizowany na poczekaniu przed konkursem. Choreografia – gospel. Ogólnie, solidna amatorszczyzna, jestem zadowolony. Miejsce czwarte. Na cztery. Jury nie czuło bluesa: Czego szukasz w naszym mieście?

Prawdziwa Elektryczna Orgia. Każdy musi mieć koniecznie elektryka, a najlepiej to już czarnego Corta. Ludzie! Kupujcie czerwone Skywaye!

Wpędzony zostałem w kompleksy nienagannym wykonaniem Tornado of Souls. Będę musiał zabić Dave Mustaine’a, zjeść jego mózg i wtedy odgryzę się idealnym odtworzeniem całego Rust in Peace. W międzyczasie zapuszczę bujne loki, kolor już mam. A poważnie, to muszę szarpnąć się na metronom i poświęcić ćwiczeniom.

Czarna ręka zbrodniczego systemu zaatakowała. System atakuje nieustannie, chce zabrać naszą wolność i – trzeba przyznać – udaje się mu to. Dyktuje co mamy ubierać, co mamy myśleć, a czego nie. Oczywiście podobno system nas kocha, ale to wszystko kultura masowa. Konkluzja: jniszczyć system!

Aha. Dave Mustaine jest jednak nieśmiertelny:

Komentarze (3)

Zabawy dla inteligentnych

Szeroki dostęp do światowej sieci stał się dla wielu ludzi przełomem w dostępie do wiadomości, zniesieniem nierówności w tym zakresie. Ale prócz dobroczynnych skutków, owe przełomowe zmiany przyniosły ze sobą następstwa niekorzystne. Spora część ludzi – co w dużej mierze jest skutkiem fatalnej polityki edukacyjnej Państwa – reprezentuje sobą mierny poziom intelektualny, co możemy zaobserwować choćby czytając komentarze portalu Onet. Większość sieciowych rozrywek jest przeznaczona dla jak najszerszej publiki, a zatem ma trafiać w gusty przeciętniaka – produktu polityki systemu.

Co zatem, gdy nie zadowalają nas gry sieciowe oparte na regularnym zaglądaniu na odpowiednią stronę i klikaniu tego czy owego? Od lat 70. funkcjonują tzw. wirtualne państwa, społeczności mające na celu najwierniejsze oddanie działania aparatu państwowego, budowę systemu prawnego i politycznego, itp. Takie zabawy nie wymagają bogatej oprawy graficznej, toczą się bowiem w znacznej mierze na forach i listach dyskusyjnych. Toteż teraz wypada bym dokonał subiektywnego przeglądu polskojęzycznych mikronacji – państw wirtualnych:

  1. Zjednoczone Królestwo Brugii - państwo federalne, złożone z dwóch Stadhouderatów o szerokim zakresie autonomii: Matlandii (którego mam skromną przyjemność być władcą), oraz Gryflandii. Szczególny nacisk jest położony na tworzenie swoistego tła w postaci historii przedinternetowej, języka brugijskiego i innych lokalnych dialektów, specyficznej kultury i budowanie narodowości brugijskiej. (www.brugia.go.pl)
  2. Królestwo Dreamlandu - najstarsza polska mikronacja, powstała w 1998. Posiada długoletnie tradycje prawne i bogatą spuściznę historyczną i kulturową. Do dziś podchodzi się tu do prawa z pietyzmem, choć dyskusje bywają ostre (starzy bywalcy – a i młodsi stażem, tacy jak ja, bo wszak obywatelem KD jestem dopiero od 2003 – narzekają na spadek ich poziomu w ostatnich latach). (www.dreamland.net.pl)
  3. Królestwo Scholandii - wirtualne państwo o dość wysokim poziomie kultury i nauki, stosunkowo żywe, ale na liście jego dyskusyjnej nie ma tak żywych dyskusji, jak w Dreamlandzie. Niektórzy mikroświatowi wizjonerzy upatrywali się w KS bastionu niegdysiejszej mikroświatowości. W kwestii tego państwa najmniejsze mam wszak doświadczenie, nigdy bowiem nie byłem jego obywatelem. (www.scholandia.org)

Istnieją poza tym pomniejsze i moim zdaniem mniej godne uwagi mikronacje, a także Księstwo Sarmacji, które jest państwem dużym, ale celującym w szeroką publiczność, co odbija się na jego poziomie.

Zabawa w państwo nie każdemu musi się podobać, ale jest to jakieś wyjście. Mnie powoli zaczynać na nią czasu. Na wszystko brak mi czasu… A i chęci ulatują. Wszystko jest takie nijakie, bez smaku i przezroczyste, zupełnie inaczej niż niegdyś. Czy to postęp jest zły?

Dodaj komentarz

S Nowym Godom!

Wczoraj – co może niektórzy pamiętają – był Sylwester. Kończy się stary rok, zaczyna nowy; nowe nadzieje, nowe znajomości, nowe śmieci, nowe ceny w sklepach. Cudownie. Zacznę politycznie. W telewizji cieszą się – cóż że podwyżki cen są, gdy ponoć płace wzrosną? Pytanie: czy wzrosną, czy przeciętny obywatel faktycznie otrzyma podwyżkę? Prawdopodobnie nie. Rzekomy wzrost płac dotyczy niewielkiej grupy osób i powoduje narastanie nierówności. Podwyżki cen dotkną wszystkich. Czas powiedzieć “nie” systemowi, który jawnie popiera niesprawiedliwość społeczną!

OK, teraz przejdźmy do rzeczy. Wszystkim życzę oczywiście mimo to szczęśliwego nowego roku i powodzenia w walce z kapitalizmem. Sylwestra spędziłem w końcu u Justyny, w doborowym gronie. Było świetnie! Godzina 1.05: Gramy w bierki. Po godzinie ktoś wpadł, że można by zatańczyć. Brawo!

O godzinie 3 (za wcześnie) wróciłem do domu. Zjadłem śniadanie i poszedłem spać. Sen miałem godny opowiedzenia. Otóż…

W oknie, spowity w białe firany, stał sam generalissimus Józef Wisarionowicz Stalin. Był on w nadzwyczaj dobrym humorze, a zza jego pleców biło światło. Spytał mnie o średni miesięczny dochód. Widać chciał sprawdzić jak się ludziom dziś żyje – skomentował Michaś. Potem opowiadałem dowcipy i świetnie się bawiliśmy (z Sekretarzem Generalnym KPZR, nie Michasiem). Koniec fazy REM.

Ostatnio w mym odtwarzaczu coraz częściej goszczą średniociężkometalowi wykonawcy, tacy jak Misfits i Motorhead. Jednak rock’n'roll żyje! Gdy chce się odpocząć od wszystkiego, od muzyki gęstej i ciężkiej jak sadza i popieprzonego życia, to te kapele są niezawodne. Naprawdę.

Komentarze (11)