Tak się stało, że zachorowałem właśnie w sezonie wyprzedaży. Ten wprawdzie minął, ale ja również choruję sobie od pewnego czasu. I niestety – zaopatruję się w ciuchy w normalnych sklepach, bo te andergrandowe są za drogie (dla kogo w ogóle one są przeznaczone?). Pech chciał, że z okazji postanowiła skorzystać moja droga mama. Kupiła mi… brązową koszulę. A mówiłem, żeby nie kupowano mi ubrań bez konsultacji ze mną.
Odcień prawdzie politycznie neutralny jak na brąz, ale czuje się nieswojo wśród mojej kolekcji czerwonych koszul. O nieszczęsny brunatny, bardziej pechowy niż czarny – wprawdzie wybrany przez faszystów, ale później (?) zredefiniowany przez anarchistów (a dla szerokich mas zapewne w głównonurtowym ataku punk rocka). Nieszczęsnemu brązowemu jednak wciąż zdarza się budzić skojarzenia z nazistami, na pohybel im.
Ogólnie: nie wszystko idzie tak jak powinno. Poza tym 39,6 wczoraj, dziś trochę lepiej. Na uczelniach ekonomicznych kształcą tylko liberałów – skandal. Bądź przeklęty na wieki. Piekło (A.Crowley).
exulita powiedział/a
Ja nie mam nic do brązowego, ale nie przepadam za brązowymi ciuchami
Pff. O polityce się nie wypowiem bo nie chce nikogo urazić
kaffusia powiedział/a
Ja też zawsze powtarzam, żeby nie kupować mi ubrań bez mojej zgody! Ale i tak mama co jakiś czas wręcza mi skarpetki w narciarzy albo opaski z plastikowymi brylancikami.
Walker powiedział/a
Patrz, też jestem chory.
Co do kolorów ciuchów – kto Ci dzisiaj powie, że brązowy kolor jest faszystowski? Nikt. Ludzie nie zwracają uwagi na takie rzeczy. W tej chwili patrzą jedynie na to, czy im się podoba i czy do Ciebie pasuje. Niemniej jednak masz rację z żelazną zasadę – nie kupować bez mojej konsultacji
.
biszkopt powiedział/a
Właśnie.