Wszystko gówniane jak zwykle, tylko trochę bardziej. Absolutna rutyna. Tak czy siak, czas skończyć z tą egzaltacją nad bezsensem egzystencji. Wstałem, obwąchałem dokładnie taboret i z rogu obsikałem. Czas na spacer. Żarcie. Spać. Spacer. Żarcie. Spać. Spacer. Żarcie. Spać. Spacer. Żarcie. Spać. Spać. Spać. Spać.
I powiedziałem – czas na zmiany. Zmiany przyszły. Powinienem był popaść w depresję. Tak by było taktownie. Naród od ciebie tego oczekuje! Nie popadłem. Powinieneś się uczyć! Co jest? Przecież przejrzałem książkę, jestem w porządku. NIE KRZYCZ NA MNIE! I tak nic nie pamiętam. Trudno, robię laureata. Po olimpiadach idziemy się ciąć. Po olimpiadach idziemy pić.
Ale wtedy znowu zacząłem o Niej myśleć. Była niesamowicie piękna, czarne włosy, czerwone usta i blada skóra. Dziewiętnastowieczna dziwka? Dziwka to za mało powiedziane; Lilith pożerająca niemowlęta, przenajarchetypiczniejsza femme fatale. Niech skonsumuje mnie i zniszczy. Synku, nie zamykaj się w pokoju! Synku, jak będziesz TO robił to oślepniesz i wyrosną ci włosy między palcami! Cip-cip-cip!
Czas spać.
njubasistka powiedział/a
omygy O.o
ostre jak żyletka… z polotem….
NIEZłE!
Pokój!
exulita powiedział/a
ciekawe. Życzę zmian na lepsze ;P
Nowak powiedział/a
tez kocham rutyne
biszkopt powiedział/a
Ocb?
fation powiedział/a
no jest polot
a zmiany już zaszły?
–
http://ktowchodzina.gazeta.pl/