Spominki o ciołkach

Taka mdła dopadła mnie nuda. Może apetyt rośnie w miarę jedzenia, a faktycznie jest lepiej niż było przedtem. Nie wiem. A teraz czas na standardowe zdanie sprawy z ostatnich wydarzeń. Wycieczka do Pragi. Ogólnie to całkiem nieźle, ale towarzysko, bo… Gonienie w tempie chorym, pogoda beznadziejna (deszcz dzień w dzień), czasu wolnego jak na lekarstwo i w miejscach bezsensownych. Nic to, widziałem już to miasto, piękne jest. Znalazłem się jakimś przypadkiem w pokoju o dziwnym składzie. Pamiętajcie, nie rzucajcie się nigdy mrożonymi bułkami!

Michaś - Radek, Piotrek, co tam?!
Radzio [zza ściany - pokój obok, powaga] - Rozmawiamy.
Michaś - A o czym?
Radzio - Nie twój biznes.
Michaś - A gacie już włożyłeś?

Kiełbaski z grilla były wcale niezłe, pozdrawiam wszystkich uczestników imprezy. Następnego dnia Punky Reagge Live. Cóż, sześć godzin wcale niezłego grania (mam tu na myśli Zmazę, Leniwca i starsze numery Farbenów). Ogólnie raczej wykończające, a po powrocie wypiłem około 5 litrów napojów.

Teraz tylko przetrwać kolejny dzień. Ale dlaczego nic się nie dzieje?!

Ach, ostatnio w mym odtwarzaczu często gości łatwe i przyjemne psychobilly (typu Nekromantix, Horrorpops czy Mad Sin). Że niby nie trÓ? Jak jesteś samcem to się temu nie oprzesz, a nawet jeśli nie jesteś to i tak nie jest to wykluczone. Świetne jako odpoczynek od ostrego darcia mordy. Rock’n'roll!

1 komentarz »

  1. biszkopt powiedział/a

    No, na PRL ostro było.
    W Pradze też.
    I kiełbaski pikantne w wuj.

Kanał RSS komentarzy dla tego wpisu · Adres TrackBack

Dodaj komentarz